poniedziałek, 11 lipca 2016

Ojcowie w cukrzycy.

Właśnie wróciliśmy z krótkich wakacji. Byliśmy w Legolandzie oraz nad Bałtykiem. Wszystko oczywiście bez szaleństw, raczej klasa budżetowa niż all inclusive. Całość udała się zgodnie z planem. Bez wahania polecam wyjazd do Legolandu, cała masa atrakcji i zabawy nie tylko dla dzieci.

Teraz znowu powrót do codzienności. Kalorie, glukoza, paski, igły, nakłuwacze czyli nasz chleb powszedni. Każdy rodzić diabetyka zna to z autopsji. Przynajmniej tak mnie się to wydawało. Przeglądając rożne media społecznościowe, fora internetowe, dyskusje obserwuję barak wypowiedzi ze strony ojców dzieci z cukrzycą. Dyskutują raczej wszystkie grupy cukrzycowe, młodzi i starzy, typ 1  i typ 2, sportowcy i ci trochę leniuchujący. Niestety marginalnym promilem są ojcowie. Nie wiem może oni nie istnieją i dlatego nie podejmują, żadnej dyskusji.

Dlaczego ich nie ma? Czasami myślę, że nie wdają się w dyskusje bo może już wszystko wiedzą i nie muszą się dopytywać. No ale skoro są tacy mądrzy to czemu nie udzielają odpowiedzi na zadawane pytania, jeśli już tak wszystko wiedzą. Przecież mogli by wtedy komuś pomóc. Myślałem też, że po prostu są wstydliwi i nie chcą się wychylać. No tak, przecież jak ktoś chce to internet może zapewnić anonimowość, więc to też nie to.

Każdy cukrzyk czy osoba z jej bliskiego otoczenia ma jakieś doświadczenie. Wiadomo nie każdy musi się od razu być aktywny w każdej dyskusji bo nie oto chodzi. Nie potrafię jedynie zrozumieć dlaczego ojcowie kompletnie milczą. Czyżby byli całkowicie zdominowani przez matki?

Opcje są dwie. Albo tatusiowie nie istnieją albo mamusie nie dopuszczają ich do problemów związanych z chorobą dziecka. Mogła by być też trzecia opcja, że po prostu to olali i nie chcą się mieszać w cukrzycę. W tą ostatnią ewentualność nie chce mi się wierzyć.

Panowie może czas włączyć się do różnych dyskusji. Wasze spostrzeżenia mogą być niezwykle cenne dla innych. W końcu macie zupełnie inny punkt widzenia od mam. To Wy możecie walnąć pięścią w stół jak słyszycie: korekta, korekta w odpowiedzi na pytanie co zrobić z cukrem 190. Zamiast siedzieć cicho to możecie polecić przejażdżkę na rowerze. Lub też czasami wystarczy przytaknąć, że to co robią inni, to ci z większym doświadczeniem akceptują.

Do kogo niby mam skierować pytanie: kiedy pierwszy raz iść na piwo z młodym cukrzykiem? Przecież tylko na ojcach można polegać w pewnych kwestiach a tu cisza. Tak wiem jestem cwaniakiem i chce mieć wszystko podane na tacy aby samemu nie popełniać błędów innych. Może ktoś się zlituje kiedyś i podpowie jak uniknąć błędów.

Więc jak Panowie można na Was liczyć?

Tata


4 komentarze:

  1. Oj chlopie jezeli ci zalezy na odp. To juz ci podaje. Ojcowie zazwyczaj w zwiazku z cukrzyca tak "zwiazku" pracuja i nie maja zbytnio czasu aby siedziec przed komputerem i udzielac info uwierz mi oni pomagaja swoim zona i cukiereczka ale w sieci sie sie nie wypowiadaja. Ale jezeli skierujesz pytanie bezposrednio do ktores mamy o takie czy inne pytanie zwiazane z ojcem bezposrednio to odp. uslyszysz od ojca mimo ze zostanie napisana przez jjego żonę pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że w razie czego mogę liczyć na męska odpowiedź.

      Usuń
  2. A ja Ci odpowiem ,ze to ze ojcowie olali chorobe i ze nie chce Ci sie w to wierzyć....no cóż albo ja trafilam na takiego człowieka i jest to wyjątek, albo dlatego własnie Ci nie odpisują...i jest ich spora grupa....
    Moja córka ma dzisiaj 20 lat , zachorowala w styczniu tego roku , jednak nie jest to jej jedyna dolegliwosc , ona choruje od niewolaka i w szpitalach oraz operacji przeszła kilka....zawsze moglam liczyc na wsparcie i zainteresowanie tylko mojej mamy...moj mąż był, jednak tylko ciałem. Jakos nigdy nie szuklał rozwiazan w tych skomplikowanych sytuacjach ktore ja musiałam rozwiazywac sama, sama decydowac , swzukac leczenia, placic, on tylko woził i przywozil, nie szukał po internecie odpwoiedzi czy mozna cos , gdzies , jakie sa mozliwosci nie pytał wsrdo znajomych....nie mialam wsparcie chociaz on uwaza ze był, i sie staral....teraz juz nie jest tym zupełnie zainteresowany swiadczyc o tym moze fakt ze gdy nasza corka ze swiaza diagnoza cukrzycy lezala w szpitalu on latał po prawnikach zalatwiac rozwód....zaznacze tylko ze nigdy o nim nie wspomnial....to tyle w kwestii ojcowskiej pomocy z mojego ogrodka

    OdpowiedzUsuń